Rozdział V


w którym Królik ma dzień pełen zajęć i w którym dowiadujemy się, co Krzyś robi przed południem

Prosiaczek podszedł trochę bliżej, by zobaczyć, co Kłapouchy robi. Przed nim, na ziemi, leżały trzy patyki, w które Kłapouchy się wpatrywał. Dwa z nich stykały się ze sobą w jednym końcu, a rozchodziły w drugim, a trzeci patyk leżał w poprzek na tamtych.
Prosiaczek pomyślał, że może jest to jakaś Pułapka.
– Ach, Kłapouszku – zaczął znowu – właśnie…
– Czy to maleńki Prosiaczek? – zapytał Kłapouchy wciąż patrząc uparcie na swoje patyki.
– Tak, Kłapouszku, i właśnie…
– Czy wiesz, co to jest?
– Nie – rzekł Prosiaczek.
– To jest A.
– O – rzekł Prosiaczek.
– Nie O, tylko A – skarcił go Kłapouchy surowo. – Czyż ty nie słyszysz? Albo może ci się zdaje, że masz więcej wykształcenia od Krzysia?
– Tak – powiedział Prosiaczek. – Nie – poprawił się bardzo szybko. I podszedł jeszcze bliżej.
– Krzyś powiedział, że to jest A i to jest A, chyba że ktoś na nie wlezie – dodał Kłapouchy surowo.
Prosiaczek gwałtownie odskoczył w tył i powąchał swoje fiołki.
– Czy wiesz co znaczy A, maleńki Prosiaczku?
– Nie, Kłapouszku, nie wiem.
– Otóż A oznacza Naukę, oznacza Wykształcenie, oznacza wszystkie te rzeczy, o których ani ty, ani Puchatek nie macie pojęcia.
– Oo… - rzekł znowu Prosiaczek. – Chciałem powiedzieć, czy tak? – Wyjaśnił szybko.